Zrobiłam to! Moja pierwsza sesja zdjęciowa!

Praca przy sesjach zdjęciowych jest tą częścią mojej pracy, którą kocham najbardziej na świecie! Uwielbiam tą całą organizację, przygotowania, bieg i spanie po 3h.
Teoretycznie więc z aparatem i całym klimatem powinnam być oswojona a może nawet znudzona? Nic z tych rzeczy! Małgosia, która od jakichś 2 lat namawiała mnie na zdjęcia wie najlepiej jaki ze mnie ”dzikus”. Kiedy równo rok temu, zrobiła mi kilka zdjęć przy okazji sesji nie pokazałam ich nikomu i stwierdziłam, że nigdy ale to nigdy nie odważę się na żadne zdjęcia bo po prostu się do tego nie nadaję i szkoda pracy i czasu fotografa. Kto jest ze mną od dawna, wie jak trudno było mi pokazać pierwsze ”selfie” podczas moich spacerów po salonach sukni ślubnych a nakręcić instastory gdzie do Was mówię? WYZWANIE.

Nigdy nie mów nigdy

Wyświechtany frazes ale jakże prawdziwy! Rok temu to co uznałam za niemożliwe, teraz stało się moją codziennością. Instastories kręcę dla Was z przyjemnością (choć wiem, że nie jest idealnie) selfie w sukni ślubnej, to już żaden problem. Wiem, że dla większości to nie jest żadne wyzwanie, ale dla mnie osoby nieśmiałej było i to duże. Poza tym, odzew jaki był po pierwszych filmach i zdjęciach pokazał mi że chcecie takich materiałów i czy mi się to podoba czy nie muszę się zebrać w sobie i działać dalej!

Ja ”modelka”? Daj Pani spokój…

O ile dwa wymienione kontakty z social media przeszły do porządku dziennego, o tyle zdjęcia do tego angażujące kogoś więcej niż tylko mnie i mój telefon dalej pozostawały w strefie marzeń i wyzwań. Wiecie czego ja się najbardziej bałam? Że zaangażuję makijażystkę, fotografa, zrobię stylizację a wszyscy będą rozczarowani bo modelka nie umie pozować i wychodzi na zdjęciach brzydko. Skupiłam się na tym, że nie spełnię oczekiwań, rozczaruję.

Nieprzespana noc

I dochodzimy teraz do momentu jak to się stało, że powstały te zdjęcia – nie wiem, czy uwierzycie, ale totalnie spontanicznie i bez planu. Wiedziałam, że Małgosia będzie na cały weekend w Warszawie ponieważ razem robiłyśmy warsztaty a następnie sesję stylizowaną w poniedziałek. Nie mogąc zasnąć z emocji w piątek, zaczęłam myśleć skoro mam sukienki wypożyczone, mamy kwiaty, genialną Agę i oko Gosi może byśmy wykorzystały ten czas? Nie wiedziałam, jak zareagują dziewczyny ale te dwie Panie na ”tyłku nie usiedzą” jak ja – więc jak tylko skończyłyśmy warsztaty postanowiłyśmy wprowadzić mglisty plan sesji ze mną w życie.

Zapomniałam o stresie, zapomniałam o tym że robię to pierwszy raz, nie skupiałam się na tym czy coś z tego wyjdzie czy nie – poddałam się ”fali”. Pamiętam, jak Gosia zapytała mnie ”Ty rok temu mi nie ufałaś prawda?” I wiecie co? Coś w tym jest – dlatego, tak ważne jest abyście poznały swojego fotografa przed ślubem. Zrobili sesję narzeczeńską czy jakąkolwiek inną i przede wszystkim zaufali mu. Dopiero oglądając zdjęcia, widzę jak wiele się zmieniło przez rok – że zaczynam odżywać i wierzyć w siebie.

Praskie spacery

Pierwszą stylizację zrobiłyśmy totalnie z bajki – wróżkowa spódnica od niezawodnej Sylwii Kopczyńskiej, plus ręcznie farbowane body oraz niesamowite kwiaty i wianek wykonane przez Małgosię naszą samozwańczą florystkę. Aga przygotowała dla mnie fryzurę i przepiękny, kobiecy makijaż, który w połączeniu z suknią i kwiatami zrobił ze mnie romantyczną Alicję z Warszawskiej Pragi –
ot, tak mi się to skojarzyło. Nie miałyśmy większego planu, postanowiłam zabrać Gosię na spacer i pokazać zakamarki oraz uliczki za które tak uwielbiam warszawską Pragę. Jak nam to wyszło? Zobaczycie na zdjęciach, które liczę po cichu że wprowadzą Was w wiosenny, majówkowy stan!


 

 

1 Comment

Dodaj komentarz


%d bloggers like this: