Miłosna historia z MIYA Cosmetics

O czym marzy każda panna młoda? Oprócz tego, aby wszystko się udało – każda, ale to każda z którą rozmawiam chce mieć pewność że tego dnia będzie wyglądała i czuła się pięknie!
Dlatego, tak gorąco namawiam Was na testowanie makijażystek, fryzjerów i szukanie najlepszego dla Was rozwiązania – abyście w ten wielki dzień oddały się z pełnym zaufaniem w ręce specjalisty i olśniły swoim wyglądem wszystkich! Zaufanie specjalistom to podstawa nie tylko w dniu ślubu – Waszą twarz i ciało możecie przygotować odpowiednią pielęgnacją – wtedy,
piękny makijaż i fryzura podkreślą tylko to, na co już zapracowałyście!

Misja nawilżenie

Bardzo często pytacie mnie jak przygotować skórę do ślubu i moja odpowiedź jest zawsze taka sama- odpowiednią pielęgnacją ”przed”.  Co to znaczy? Zadbajcie o porządne nawilżenie skóry. Większość uroczystości odbywa się latem – kiedy to jesteśmy wystawione na silne działanie słońca, przebywamy w klimatyzowanych pomieszczeniach – nasza skóra, oprócz porządnej dawki wody od środka potrzebuje ”dobrego jedzenia” na zewnątrz.

4 kolory szczęścia

Polska marka kosmetyków MIYA przygotowała dla Nas 4 magiczne tubki – śliczne, kolorowe opakowania (każdy kolor to inny olej!) a w składzie:  brak silikonów, parafiny, parabenów, olejów mineralnych, sztucznych barwników i glikolu propylenowego. Są to kremy uniwersalne bo nadają się do twarzy i ciała a także rąk – mała, urocza tubka którą możemy zawsze zabrać ze sobą.

Do wyboru macie 4 różne warianty:

  • I LOVE ME- (różowa tubka)- z olejkiem różanym, sezamowym, macadamia, algi i koper morski! Skóra sucha będzie bardzo zadowolona z tego kremu – bogactwo nawilżających olejków poprawi kondycję skóry, sprawdza się też pod makijaż. Dodam jeszcze, że obłędnie pachnie różami!
  • I’M COCO NUTS (turkusowa tubka) -olej kokosowy, sezamowy,  witaminę E i prowitaminę B5  i panthenol. Łagodzi  i goi stany zapalne i zmiany trądzikowe. Przepięknie pachnie kokosem, ja używam go też do ciała i rąk – ponieważ uwielbiam kokosowe nuty we wszelkiego rodzaju kosmetykach do ciała.
  • HELLO YELLOW (żółta tubka) – w składzie masło mango, olej z pestek winogron, witaminę E, prowitaminę B5, panthenol – pachnie delikatnie owocami. Sprawdzi się przy mocno przesuszonej skórze- wchłania się do matu (przynajmniej na mojej mieszanej skórze). Bardzo mi pasuje – używam też pod makijaż.
  • CALL ME LATER (granatowa tubka)- prawdziwa, nawilżająca bomba! W składzie masło shea, olej jojoba, olej sojowy, witaminę E, prowitaminę B5 i panthenol. Mocno nawilżający, na pewno sprawdzi się przy suchej cerze.  Na moją twarz się nie nadaje, ale używam do ciała na moje przesuszone łokcie i kolana.

Specjalne wsparcie

Ale ale nie samym kremem skóra żyje! Mój totalny ”must have” to MyPOWERelixir – malutkie opakowanie z wręcz płynnym złotem w środku! Z tym złotem, to żartowałam (taka ze mnie śmieszka;)) ale skoncentrowana moc tego serum, przepiękny zapach i kolor przywołują mi na myśl takie skojarzenie. Jest to kolejny wielofunkcyjny produkt – przygotowując się do ślubu, możecie wspomóc skórę takim zastrzykiem witamin na noc (w składzie mamy tropikalne olejki, wosk ze skórki pomarańczy oraz witaminy E i F ) Pomaga wygładzić pierwsze, drobne zmarszczki i zapewnia skórze zrelaksowany, młodzieńczy blask! Ja stosuję go w piątkowy wieczór – aby po całym tygodniu dać mojej skórze ”kopniaka” na weekend. Ten malutki słoiczek, pomoże Wam też w dniu ślubu- warto zapakować go do waszej kosmetyczki – przyda się np. do nawilżenia ust, albo rozświetlenia kącików oka, czy uwypuklenia kości policzkowych.

Dodatkowe miejsce w Waszej kosmetyczce powinno znaleźć się na mgiełkę myBEAUTYessence – i znowu możecie ją wykorzystać do wielu rzeczy  (jak radzi makijażystka Marta Podbielska):

  • przed aplikacją kolorowych kosmetyków dla mocniejszego nawilżenia twarzy
  • po zrobieniu makijażu lekko zaaplikować na buzię, aby utrwalić i scalić podkład i puder
  • w czasie przyjęcia aby odświeżyć makijaż i dodać buzi blasku!

Nigdy nie zapominaj o…

Demakijażu! To podstawa pielęgnacji- przyznaję, że nie zawsze byłam taka mądra i potrafiłam zasnąć nie zmywając ”tapety”.  Od kliku lat już mi się to nie zdarza – jeśli jesteście zwolenniczkami oszczędzania czasu to spodoba Wam się pomysł MIYA na demakijaż – olejek!

Odrobinę olejku aplikuję na dłonie i wykonuję masaż twarzy – zmywa wszystko, nawet wodoodporne tusze do rzęs i tzw. pomadki flamastry i co najważniejsze – nie podrażnia oczu. Zdradziłam raz mój ukochany olejek na rzecz innego  ( wiecie jak to baba, lubię sobie potestować:)) i szybko pożałowałam – niestety piekące oczy podczas kąpieli to nie jest moja wymarzona forma relaksu.

 

A teraz drogie Panny Młode marsz nawilżać skórę!

Wasza Kasia

 

 

 


%d bloggers like this: