Dieta pudełkowa

czyli cały miesiąc z KOKOS CATERING

Jeśli jesteście ze mną już jakiś czas, wiecie że cierpię na chroniczny brak czasu a do tego jestem fitnesowym zapaleńcem – dlatego jedyna opcja dla mnie aby pogodzić pracę na dwa etaty, treningi i dodać do tego regularne i zdrowe jedzenie to dla mnie dieta pudełkowa.

Jak znaleźć dla siebie odpowiednie ”pudełka”?

Obserwuję, nie bez zaskoczenia że firm oferujących catering dietetyczny przybywa jak przysłowiowych ”grzybów” po deszczu. Jak więc wyszukać odpowiedni dla siebie? Zacznijcie od przejrzenia strony i zagłębcie się w przykładowe menu – dla mnie bardzo ważna była opcja VEGE, oraz sposób przygotowywania posiłków. Ja jeśli mam czas na gotowanie, przygotowuję swoje posiłki bez opcji smażenia – piekę, duszę lub gotuję na parze.
Dlatego bardzo ważne było dla mnie, aby firma dostarczająca moje posiłki również przygotowywała je w taki sposób.
Za wyborem KOKOS catering przemawia też fakt, że nawet pieczywo robią sami – owsiane, z ziarnami konopi – dla mnie mistrzostwo świata.
Jeśli nie jesteście VEGE też mam dla Was dobre wieści – mięso i ryby wędzą samodzielnie!

A co tam się jada ? Czyli przykładowe menu

W ofercie KOKOS catering znajdziecie aż 8 różnych opcji diet – w każdej macie też wybór kaloryczności pudełek i ilości posiłków. Ja korzystałam z opcji VEGE, 1500 kcl, 5 posiłków. W dni treningowe po prostu ”dojadałam” posiłek białkowy we własnym zakresie.

Jeżeli chodzi o jakość posiłków – byłam bardzo mile zaskoczona – menu jest zróżnicowane, tak że naprawdę się nie nudzi. Jeśli jednego dnia mieliście słodkie śniadanie, drugiego dla odmiany będzie wytrawne. Dla mnie fanatyczki słodkich śniadań to mały minus, ale wiem że nie każdy jest fanem śniadań na słodko. Posiłki były naprawdę bardzo smaczne i różnorodne – bardzo często pojawiały się też smoothie i koktajle z dodatkiem superfoods – dla mnie super opcja do zabrania na trening.

PS: i wiecie, żeby zrobić bicka nie trzeba jeść kuraka 😉

Naleśniki moja miłość….zaraz po brukselce

jestem owsiankożercą…ale gofrem też nie pogardzę

Plusy pudełeczkowania?

  • oszczędność czasu i pieniędzy – tak moi drodzy – to się może wydawać dziwne bo dieta pudełkowa wiąże się z wydatkiem ale ja sobie przeliczyłam swoje codzienne poranne wizyty w sklepie w tym brak konkretnych, zdrowych i co najważniejsze ”policzonych” posiłków i bardziej mi się to opłaca. O zaoszczędzonym czasie na zakupy i ewentualne gotowanie nawet nie wspomnę bo to oczywiste.
  • to jest naprawdę smaczne! wiem, że wiele osób obawia się że pudełka nie trafią w ich kubki smakowe – ja akurat jestem z tych mało wybrednych (ok, seler to zło!) ale śmiało mogę napisać, że w 90% pudełek wszystko mi smakowało. Posiłki były smaczne, dobrze doprawione (czasem sobie dosoliłam ale ja po prostu lubię słone!;))
  • na zdecydowany plus przemawia forma podania – estetycznie, kolorowo i co najważniejsze z rozpiską kaloryczną, składników, alergenów oraz rozkładem marko składników.
  • bez problemu można odgrzać posiłki na patelni bez tłuszczu, podgrzać w piekarniku lub mikrofali.

Minusy

  • może trafić się coś czego nie lubimy, nie mamy wpływu na wybór posiłków – wiem że dla niektórych może to być minus (ja akurat lubię być zaskakiwana ) Poza tym zdarzało mi się zamieniać kolejność – bo np. słodkie było drugie śniadanie wiec musiałam zjeść je najpierw
  • w myśl ruchu ZERO WASTE, ciężko pogodzić catering i brak opakowań jednorazowych (przynajmniej jeszcze się nie spotkałam z tym) . KOKOS catering, zrezygnował ze dołączania sztućców oraz słomek (tylko na życzenie klienta)

Będę wierna!

Dla mnie dieta pudełkowa jest ratunkiem i szansą na zdrowe odżywianie – przy moim trybie życia i bardzo napiętym grafiku nie wyobrażam sobie już życia bez moich pudełeczek. Mamo, przepraszam, ale na pomidorową wpadnę w niedziele!


%d bloggers like this: